Z jakimi problemami spotyka się Pan najczęściej?
Problematyka bywa różna. Część osób zgłasza się z podejrzeniem, że ich sposób używania alkoholu jest niepokojący. Sporo osób trafia jednak z objawami, których nie łączy od razu z piciem — wybuchami emocji, lękiem, problemami w relacjach z najbliższymi. Dopiero z czasem okazuje się, że jest to powiązane ze sposobem używania alkoholu.
Dlaczego ludzie piją i czego w tym szukają?
To nie alkohol jest problemem, ale funkcje, jakie spełnia w czyimś życiu. Bywa formą świętowania, „topienia smutków” albo rozładowania nudy. Kto regularnie reguluje w ten sposób emocje, stopniowo traci naturalną umiejętność radzenia sobie z nimi. Z czasem wykształcają się mechanizmy uzależnienia, które napędzają nałóg — a że dzieje się to powoli, trudno w porę zauważyć, że dzieje się coś niepokojącego.
Kiedy kończy się picie kontrolowane, a zaczyna uzależnienie?
Nikt nie staje się osobą uzależnioną w jednej chwili — to choroba, która rozwija się w czasie, u każdego inaczej. Im młodsza osoba sięga po alkohol, tym większe ryzyko. Uzależnienie to choroba przewlekła i nawrotowa. Myślę o nim jak o roślinie: niepodlewane usycha, ale nigdy nie umiera — każda dawka może pobudzić je do życia. Determinantem problemu są ponoszone koszty; nawet picie wyłącznie weekendowe potrafi niszczyć życie.
Jakie są sygnały ostrzegawcze?
Szukanie okazji do picia, organizowanie życia tak, by móc się napić, sygnały od najbliższych i pogarszające się relacje, narastające problemy ze zdrowiem, utrata dawnych przyjemności. Dołączać się mogą objawy abstynencyjne: podenerwowanie, zaburzony sen, nocne poty, a także „moralny kac” — poczucie winy nazajutrz.
Jakie konsekwencje niesie uzależnienie?
Stopniowo i niepostrzeżenie zmienia się obszar emocjonalny, poznawczy i społeczny: zmienione postrzeganie świata, rozmycie ambicji, utrata kontaktu z własnymi uczuciami. Do tego degradacja więzi rodzinnych oraz straty moralne, prawne i zdrowotne. Alkohol to dobry rozpuszczalnik — rozpuszcza farby, kleje… a często całe rodziny.
Jak zmotywować osobę uzależnioną do leczenia?
Osoba uzależniona zwykle sama nie dostrzega szkód albo nie łączy ich z piciem. Moralizowanie, grożenie i szantaż zwykle budują opór. Pomaga umiejętne wsparcie z pozycji troski i szacunku, spokojny dialog i przytoczenie konkretnych, niepokojących sytuacji — bez oceniania, choć to trudne. Oczywiście są sytuacje wymagające zdecydowanej reakcji, zwłaszcza gdy zagrożone jest czyjeś zdrowie lub życie.